Uwaga, artykuł zawiera spoilery do filmu Lego Przygoda 2!

Kto widział Lego Przygoda 2, ten już wie, co to Armamageddon. Tym, którzy nie obejrzeli filmu wyjaśniam: Armamageddon to unicestwienie wszystkich światów Lego, czyli ich demontaż, złożenie do pudeł i wyniesienie do piwnicy. Tę istną apokalipsę miała dzieciom zafundować ich mama za to, że nie potrafiły się dogadać podczas zabaw klockami. Wielokrotnie powtarzana groźba nie zadziałała i w końcu mama postanowiła dotrzymać słowa.

Na szczęście, jak to w hollywoodzkim filmie, nastąpił happy end. Dzieci ogarnął smutek i nostalgia i nagle okazało się, że jednak potrafią się razem bawić.

Co ciekawe, to optymistyczne zakończenie było możliwe tylko dlatego, że dzieci nie wykonały polecenia mamy – klocki nie wylądowały w piwnicy, a mama postanowiła, że nie wyegzekwuje kary.

Nawet fikcyjna hollywoodzka fabuła sugeruje, że groźby i kary (również tak zwane logiczne konsekwencje) są po prostu nieskuteczne. I słusznie!

Niestety, inaczej podpowiada nam nasze codzienne doświadczenie. Jak piszą autorki „Life is a PIC/NIC when you understand behavior”*, uniwersalne przeświadczenie o tym, że kary działają, to wynik „nieczystego zagrania matki natury”. Ponieważ kary lub ich zapowiedź często prowadzą do natychmiastowego zaprzestania danego zachowania, wydaje nam się, że to dobry sposób na zdyscyplinowanie dzieci – to jest właśnie, zdaniem autorek, to oszustwo, jakie funduje nam natura, czyli intuicja. Tymczasem fakt, że dane zachowanie zostało zahamowane nie świadczy jeszcze o tym, że dziecko w następstwie kary lub w obawie przed nią zacznie się zachowywać odpowiednio. Przecież negatywna konsekwencja nie niesie ze sobą żadnej informacji o tym, czym jest poprawne zachowanie. Co gorsza, aby kary działały, muszą być coraz dotkliwsze, ponieważ człowiek ulega tzw. habituacji, czyli przyzwyczaja się do awersyjnych czynników. Stąd tylko krok do konsekwencji zupełnie nieadekwatnych do danego przewinienia, a nawet przemocy. Kary to droga donikąd.

Ale jak w takim razie okiełznać wiecznie kłócące się rodzeństwo?

Przede wszystkim zadaj sobie pytanie: co chcę widzieć w zamian? Pierwszy krok do sukcesu to zdefiniowanie zachowania, które zastąpi zachowanie problematyczne. Nie zakładaj, że Twoje dzieci wiedzą, czego od nich oczekujesz. Kiedy wszyscy będziecie w dobrym nastroju, porozmawiajcie o tym, co to znaczy być dobrym siostrą/ dobrym bratem, na czym polega fajna zabawa, co można zrobić, kiedy siostra/ brat mnie zdenerwuje (na przykład: powiedzieć, że nie chcę się tak bawić, wyjść do innego pokoju, poprosić rodziców o pomoc). Spróbujcie spisać parę zasad na kartce, używając pozytywnych sformułowań (np. zamiast: nie krzyczę na siostręmówię do siostry spokojnym głosem).

Uwaga, dzieci kopiują nasze własne zachowania! Przyjrzyj się temu, jak Ty zwracasz się do domowników kiedy coś idzie nie po Twojej myśli i staraj się nawet w tych trudnym momentach być wzorem do naśladowania dla Twoich pociech.

Kiedy już określicie dokładnie „zachowania docelowe”, czas na najprzyjemniejszą część: wzmacnianie pozytywne tych zachowań. Za każdym razem, kiedy zobaczysz, że dzieci stosują się do ustalonych zasad, doceń to! Użyj sformułowań z ustalonych przez Was wspólnie definicji: „pięknie dzielicie się zabawkami, to się nazywa być dobrym rodzeństwem!”, „ustąpiłeś siostrze, świetny z ciebie brat!”, „odeszłaś do innego pokoju, kiedy brat cię zdenerwował, zachowałaś się bardzo rozsądnie!”.

Jeśli nigdy nie chwaliłaś w ten sposób swoich dzieci, radzę Ci wypróbować tę metodę. Opiera się ona na zjawisku wzmocnienia społecznego – większość z nas lubi, kiedy inni nas doceniają i poświęcają nam swoją uwagę.

Jednak czasem natychmiastowe korzyści z przyłożenia bratu lub obrażenia siostry (wyładowanie emocji, zdobycie zabawki, itp.) mogą być silniejsze niż motywacja, jaką daje dziecku pochwała. I tu wkraczają wzmocnienia w postaci nagród.

Zasada jest taka sama, jak w przypadku wzmocnienia społecznego: przyłapujesz dzieci na określonych wcześniej wartościowych zachowaniach, tylko że dodatkowo, oprócz pochwały, dajesz im jeszcze za to punkt. Punkty kumulują się i są wymieniane na ustaloną wcześniej z dziećmi nagrodę. Ta metoda nazywa się gospodarką żetonową i potrafi być skomplikowana.

W kontekście kłócącego się rodzeństwa przedstawiam Ci zatem jedno z możliwych jej zastosowań zaproponowane przez profesora Allana Kazdina**.

Ustaw w widocznym miejscu słoik i przygotuj pompony, kamyczki lub duże guziki (to będą Wasze żetony). Za każdym razem, kiedy zobaczysz, że dzieci są dla siebie miłe i przestrzegają ustalonych przez Was zasad, wrzuć do słoiczka jeden żeton (nie zapomnij o pochwale!). Umów się z dziećmi na nagrodę, którą otrzymają, kiedy słoiczek się zapełni – upewnij się, że jest ona do uzbierania w przeciągu maksimum tygodnia, i że jest wystarczająco motywująca, aby dzieciom „opłacało się” porzucić stare nawyki na rzecz nowych.

Może to być na przykład wspólne wyjście do ulubionej restauracji albo do sali zabaw. Nie będę sugerować nagród w postaci zestawów klocków, bo to nie jest artykuł sponsorowany ;)

Nie obawiaj się, że od tej pory będą robić wszystko tylko dla nagród – wkrótce nowe zachowania wejdą im w nawyk, a o starych zapomną i wtedy wystarczy, że pozostaniesz przy wzmacnianiu społecznym.

 

*Aubrey C. Daniels, Alice D. Lattal, „Life is a PIC/NIC when you understand behavior”

**Allan E. Kazdin,  „The Kazdin Method for Parenting the Defiant Child”

Chcesz o tym podyskutować? Zostaw mi swój komentarz na dole strony!

Zapisz się na newsletter i odbierz prezent – szkolenie online Kolejność ma znaczenie, w którym przedstawiam superprostą metodę wspierania współpracy dziecka, opracowaną przez psychologów i przetestowaną przez mamy!