Dla kogo jest Fair Play?

Fair Play w rodzinie to poradnik i gra w jednym, stworzony przez Eve Rodsky z myślą o parach, które pragną dzielić się sprawiedliwie domowymi obowiązkami.

Książka jest skierowana głównie do rodziców (ale nie tylko – 60 na 100 kart dotyczy obowiązków niezwiązanych z dziećmi). Według obserwacji autorki, to właśnie wtedy, kiedy pojawiają się dzieci, w nawet najbardziej demokratycznych związkach gdzieś ginie wypracowany wcześniej sprawiedliwy podział obowiązków.

Kobiety zazwyczaj szybko wpadają w pułapkę roli „domyślnego rodzica”, co oznacza, że to one dźwigają ciężar odpowiedzialności za planowanie i realizację większości domowych zadań. Jak zauważa Rodsky, wiele kobiet woli też brać na siebie więcej, z obawy (uzasadnionej lub nie), że ich partner nie wywiąże się z zadania lub zrobi to inaczej, niż one tego oczekują. Druga strona medalu jest taka, że mężczyźni czują się odsunięci od domowych obowiązków lub zniechęcają się do nich otrzymując od swoich partnerek komunikaty, że nie można im zaufać, że źle wykonują powierzone zadania i że wszystko trzeba po nich poprawiać.

 

W jaki sposób gra Fair Play ma to zmienić?

Eve Rodsky proponuje coś więcej, niż zwykły podział ról polegający na tworzeniu list tego, co kto ma do zrobienia. Autorka stworzyła system, który kompletnie przemodelowuje tradycyjne spojrzenie na domowe i rodzicielskie obowiązki. Zadania do wykonania symbolizują w nim karty Fair Play ( w talii jest ich sto, ale autorka zachęca do rezygnowania z tych obowiązków, które dla nas nie są ważne, aby talia kart była jak najszczuplejsza).

U jego podstaw stoją następujące założenia:

– czas każdej osoby w związku ma tę samą wartość (niezależnie od tego, czy jest to czas poświęcony na mycie naczyń, czy generowanie dochodu)

– każdy z partnerów ma prawo do swojego życia (pielęgnowania przyjaźni, dbania o siebie, oraz tworzenie „przestrzeni jednorożca”, czyli spełniania się poza obszarem życia rodzinnego i zawodowego)

– sprawiedliwy podział nie zawsze oznacza podział 50/50

– osoba trzymająca w rękach kartę jest odpowiedzialna za wszystkie etapy jej realizacji, włącznie z planowaniem.

Dla mnie jednak najbardziej rewolucyjna jest koncepcja, że karty nie powinny się dublować. Zaraz wyjaśnię, o co chodzi, opisując, jak system Fair Play sprawdza się w moim domu.

 

Na początku był chaos…

Gdyby jedno słowo miało opisać, jak wyglądał podział obowiązków między moim mężem a mną, brzmiałoby ono „chaos”.

Czasem oboje byliśmy pełni energii i razem ochoczo zabieraliśmy się za sterty naczyń w kuchni czy rozpakowywanie zakupów (wchodząc sobie w drogę i obijając się o siebie), czasem – a w pandemii zaczęło się to dziać coraz częściej – siedzieliśmy ze smartfonami w dłoniach niczym zombies, a kiedy było coś do zrobienia, posyłaliśmy sobie wymowne spojrzenia. Taki brak zasad czasem prowadził do organizacyjnych wtop – a to nikt z nas nie obudził rano syna na zdalne lekcje, a to niezależnie od siebie pojechaliśmy po córkę do przedszkola. Nie mówiąc już o wiecznych brakach zaopatrzeniowych czy niepopłaconych rachunkach.

Mimo tego, w teście, jaki proponuje autorka, aby zdiagnozować, w jakim miejscu znajduje się para przed wprowadzeniem systemu, wypadliśmy rewelacyjnie (w porównaniu do amerykańskiej średniej jesteśmy w wąskiej grupie małżeństw dzielących się obowiązkami w sposób demokratyczny).

Skąd więc chaos?

Wyobraź sobie, że pracownicy przychodzą rano do biura. Mają mniej więcej podobne kompetencje, ale nikt nie rozdzielił im zadań. Wiedzą tylko, co mniej więcej trzeba zrobić. Jak myślisz, co wynikło by z takiej organizacji pracy? Jeden wielki bałagan, i z pewnością niejedna kłótnia.

Tak właśnie funkcjonował mój dom (z lepszymi i gorszymi momentami).

Co w takim razie zmienia u nas system Fair Play?

Przede wszystkim każde z nas dokładnie wie, za co jest odpowiedzialne. To największa zmiana w porównaniu do naszych starych zwyczajów. Jesteśmy przyzwyczajeni do wykonywania obowiązków razem (a czasem wcale), teraz, przykładowo, ja danego dnia  zajmuję się przygotowaniem posiłków, mąż – sprzątaniem kuchni. Ja wzięłam na siebie rachunki, on – drobne naprawy. I tak dalej.

Kiedy dzieliliśmy się kartami (zgodnie z zaleceniami autorki każde z nas wybrało to, w czym czuje się najlepiej), początkowo został nam całkiem spory stosik wspólnych kart. Ale to one, zdaniem Rodsky, generują nieporozumienia – udało nam się więc zejść do trzech wspólnych kart, ale również te staramy się przekazywać sobie w ciągu dnia tak, aby konkretna osoba była odpowiedzialna za kartę nawet, jeśli dotyczy to krótkiego przedziału czasu.

Testujemy system Fair Play dopiero od kilku dni, ale już widzę, że pozostaniemy przy nim dłużej. Myślę, że z czasem wdrożymy się na tyle, że nie będą nam potrzebne fizyczne karty – póki co, korzystamy z talii wyciętej z książki.

Eve Rodsky udało się stworzyć system, który, stosowany każdego dnia, uwalnia czas i energię, które pary wspólnie prowadzące dom często trwonią na kłótnie o to, kto ma wykonać dany obowiązek, dublowanie się w zadaniach lub kontrolowanie, czy partner odpowiednio je wykonuje. A kiedy znikają kłótnie, potrzeba kontrolowania czy nieufność, poprawia się relacja.

Z ogromną przyjemnością patronuję pierwszemu wydaniu poradnika w Polsce i polecam granie w  „Fair Play” każdej parze!

Eve Rodsky, Fair Play w rodzinie. Jak podzielić obowiązki domowe, by lepiej zorganizować czas i mieć bliższe relacje. Przekład: Dorota Gasper. Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2021

Subscribe
Powiadom o 
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments