Pamiętam ten dzień, kiedy moja córeczka przygotowywała się do pasowania na przedszkolaka. Miała trzy lata i za sobą pierwsze niełatwe tygodnie przedszkolnej adaptacji. Na poły dumna i onieśmielona śpiewała nam w domu „Przedszkolaczka” – piosenkę, której nauczyła się w przedszkolu i którą mieli wspólnie wykonać na akademii. Jednak w połowie ostatniej zwrotki zaniosła się płaczem. „Nie jestem prawdziwym przedszkolakiem – bo płaczę rano za mamą!”

Pamiętasz, jak brzmi ten przedszkolny przebój? Przytoczę tylko pierwszą i ostatnią zwrotkę:

Jestem sobie przedszkolaczek

Nie grymaszę i nie płaczę

Na bębenku marsza gram

Ram tam tam!

Ram tam tam!

 Kto jest beksą i mazgajem

Ten się do nas nie nadaje

Niechaj w domu siedzi sam!

Ram tam tam

Ram tam tam

Z „Przedszkolaczkiem” miałam na bakier od dawna. Podczas warsztatów dla rodziców pokazywałam ten tekst jako anty-przykład tego, jak powinniśmy się komunikować z naszymi pociechami i jak należy traktować dziecięce trudności.

Tekst popularnej piosenki odzwierciedla ducha czasu, w którym powstał. Trudno mieć pretensje do jego autorki, Marii Terlikowskiej, że użyła takich, a nie innych słów. Tak się wtedy mówiło do dzieci i nikogo to nie raziło. Tradycyjne wychowanie ma w sobie mocno zakorzeniony element oceniania, etykietowania, braku przyzwolenia na emocje. Niestety do dziś niektórzy nie widzą w tym nic złego. 

Wrażliwość dorosłych się zmienia – ale bardzo powoli. A przecież to, co mówią dorośli, powtarzają później dzieci. Jako mama dziecka, które ze względu na trudności rozwojowe w pierwszych latach życia nie mieściło się w szeroko rozumianej „normie”, dobrze wiem, jak bardzo ranią etykietki i z jaką łatwością otoczenie ocenia dziecko jedynie na podstawie jego zachowania. Moim marzeniem jest, aby żaden człowiek – ale zwłaszcza dziecko – nie był piętnowany czy wykluczany ze względu na jego trudności czy odmienność. Aby nigdy nie słyszał, że „się do nas nie nadaje”.

 Dlatego długo chodziło mi po głowie stworzenie nowej wersji tekstu, ale nie szło mi z rymami. Moją wizję zrealizowała dopiero Beata Jasińska ze Zrymuję. Beata zmieniła tylko cztery wersy starego tekstu – ale zmiana w wymowie nowej wersji jest ogromna!

 

Jestem sobie przedszkolaczek

Jestem ważny – dużo znaczę

Na bębenku marsza gram

Ram tam tam

Ram tam tam!

 

Tu jest miejsce dla każdego

Każdy moim jest kolegą

Razem w grupie miło nam

Ram tam tam

Ram tam tam!

 

Wrzuciłam grafikę z przeróbką na mój fanpage – reszta jest historią. 

Nowy tekst podbił serca internautów. Toczy się przez facebooka jak kula śnieżna – na ten moment doczekał się już ponad tysiąca udostępnień.

Jednym słowem Przedszkolaczek rozbił bank! A najpiękniejsze jest to, że w końcu dotarł do nikogo innego, jak do gwiazdy piosenki dziecięcej Majki Jeżowskiej, która postanowiła nagrać nowego „Przedszkolaczka”. Któż lepiej nadawałby się do tej roli, jak nie osoba, której piosenki kocha i śpiewa już kilka pokoleń polskich dzieci? Posłuchaj jej pięknego wykonania Przedszkolaczka: 

Kolejny wspaniały news: Akademia Edukacji i Rozwoju Majki Jeżowskiej rozpoczęła akcję „Śpiewamy nowego Przedszkolaczka” – jej celem jest upowszechnienie nowej wersji tekstu tak, aby wzmacniające słowa śpiewały dzieci w każdym przedszkolu. 

Przedszkola mogą wysyłać swoje zgłoszenia bezpośrednio do Akademii, a w zamian otrzymają bezpłatne materiały edukacyjne dla nauczycieli przedszkolnych i rodziców – z poradami dotyczącymi adaptacji maluszków w przedszkolu przygotowanym przeze mnie (część dla rodziców) i ekspertkę Akademii (część dla przedszkoli). 

Przeczytaj, co na temat nowego tekstu napisał portal mamaDu. 

tu możesz obejrzeć moją rozmowę z trenerką mentalną Beatą Kaczor na gościnnym live w Akademii Majki Jeżowskiej. Rozmawiałyśmy o tym, jak słowa wpływają na dzieci, jaki przekaz niesie ze sobą nowy Przedszkolaczek, dlaczego nie warto powstrzymywać łez (ani uczyć dzieci tłamszenia emocji) –podzieliłyśmy się też z internautami zabawnymi anegdotami związanymi z nagraniem „Przedszkolaczka” przez Majkę Jeżowską.  

Na koniec chciałam jeszcze się odnieść do słów krytyki pod adresem nowego tekstu. osoby, którym nie podoba się ulepszona wersja należą do zdecydowanej mniejszości, ale ich obawy w związku z nową wersją są podobne – że jeśli będziemy usuwać dzieciom wszelkie kłody spod nóg, chuchać na nie i dmuchać, robić zamieszanie o słowa w stylu „beksa” czy „mazgaj”, to w rezultacie wychowamy pokolenie nieudaczników, którzy nie poradzą sobie w dorosłym życiu. Nieliczne osoby, którym nie przypadł do gustu nowy tekst, straszą bezstresowym wychowaniem i jego fatalnymi skutkami. 

Poniekąd rozumiem te obawy – chcemy, aby nasze dzieci były samodzielne i odporne psychiczne i aby radziły sobie, kiedy wypuścimy je już w świat spod swoich skrzydeł. Jednak droga do tej odporności nie prowadzi poprzez etykietowanie, brak przyzwolenia na emocje, wyśmiewanie i wykluczanie. To jest recepta na człowieka, który nie wierzy w siebie i załamie się, kiedy tylko w jego życiu pojawią się przeciwności.  

I zdrowy rozsądek, i wyniki testów psychologicznych (np. eksperyment Carol S. Dweck dotyczący chwalenia gimnazjalistów za wysiłek, który wykazał, że taka forma pochwał prowadzi do zwiększenia motywacji i podwyższenia samooceny dzieci*) podpowiadają nam, że droga do zbudowania wysokiej samooceny i odporności psychicznej wiedzie przez pozytywny feedback, docenianie i akceptację małego człowieka, a nie poprzez krytykę. Co do uwag o bezstresowym wychowaniu (a wiemy, że ten termin używany jest aby określić po prostu brak wychowania) – wychowanie przez wzmacnianie nie polega wcale na tym, żeby dziecku dawać przyzwolenie na brak szacunku dla innych, nieprzestrzeganie zasad, robienie, co mu się podoba. Ale nie poprzez wymuszanie uległości dziecka krytyką i karami, wręcz przeciwnie. Repertuar pozytywnych zachowań dziecka i nasz autorytet najlepiej budować poprzez dawanie przykładu naszymi własnymi postawami, wyznaczanie jasnych granic, odpowiednią komunikację z dzieckiem, ale również dostosowanie naszych oczekiwań do możliwości dziecka i przede wszystkim docenianie jego starań każdego dnia i zapewnianie go o naszej pełnej akceptacji dla niego (co nie musi się równać przyzwoleniu na nieakceptowalne zachowania).  

Tym właśnie zajmuję się w mojej pracy z rodzicami dzieci z trudnościami. Jeżeli szukasz pomocy w problemach wychowawczych, umów się ze mną na gratisową sesję wstępną. Dowiesz się, jak mogę Ci pomóc i wspólnie zastanowimy się, czy praca ze mną jest dla Ciebie w tej chwili najlepszym rozwiązaniem. Zapisz się TU.

*pełen opis eksperymentu: T. Garstka “Psychopedagogiczne mity”, rozdział 11.